Nieważne ile nagród zbierzesz, ile łamów poświęcą twojej osobie, albo jaką przewagą wygram w wyborach, to ciągle za mało. Ciągle czujemy się maluczcy, czujemy się frajerami, bo nas do tego przyzwyczaili. Cwaniaki z koledżu, szychy, dobrze urodzeni, ludzie, o których szacunek zawsze zabiegaliśmy, pragneliśmy go. Czyż nie dlatego tak ciężko harujemy? Walczymy o każdy centymetr, wydrapując sobie drogę na szczyt w tak krępujący sposób? Jeśli pozwolimy sobie na chwilę szczerości, jeśli prawdziwie się zastanowimy, jeśli chocby na chwilę wjerzymy w to mroczne miejsce, które nazywamy duszą, czy nie z tego właśnie powodu tu jesteśmy? Obydwaj? Poszukujemy drogi do światła, do centrum zainteresowania, do miejsca na podium. Bo czujemy, jak się ono wymyka. Obaj byliśmy przeznaczeni do piachu. Te snoby jasno określiły nam miejsce, w którym skończymy. Kurz zgrzytający w zębach. Upokorzeni przez to, że tak bardzo się staraliśmy.
Frost/Nixon
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz